Translate

czwartek, 16 maja 2019

Sowiźrzał

Naraz krótki, ćmiący błysk.
To tylko przepalała się żarówka.
...

Mała spocona główka
Przyglądała się
Jej stalowemu odpowiednikowi.
Mała stalowa główka.

Ciemno...
...

Żarówka się przepaliła.
Naraz leciutko zaczęły
Cmić diody
I z wnętrza stalowej głowy dobył się
Przeciągły śmiech.
...

Ciemny pokój,
A w nim zabawka człowieka.
Nakręcana, stalowa głowa,
Która ma się śmiać,
Ale nikt nie wie z czego.
...

To niczemu nie służy.
Żarówka...
Trzeba wymienić żarówkę.

Wróżby

Naraz drobne stukania.
Ciche. Nagłe.
Koniec.
...

Ktoś rozmawiał z maszyną.
Niespiesznie wyszedł.
Widziałem, udał się
W ręce wody.
...

Na ekranie drobny napis.
Prosty.
Jednostajny.
"Koniec".
...

To nie jakaś tam magia.
To wszystko jest przeliczone.
Życie...
Na ścianach były liczby.
Było pełno liczb.
Widziałem...
Zapaliłem latarkę,
A potem...
Zacząłem rozmowę.

Ogród mechaniczny

Był wielki ogrodzony
Ogród.
Ogród różany,
Bo pełno w nim róż było.
A to rozmaite,
Ale najwięcej czerwonych.
...

Każdej nocy po
Ustalonej drodze
Jechała wielka maszyna.
Ktoś musiał je podlewać.

Krótka historia pewnej miłości

Wielkie przestrzenie
Granatowego nieba, wśród nich,
Pierwsze Świetliste.
Wszystko faluje, zdaje się,
Oddycha.

To oddech spokojny.
...

Pamiętam, podeszłaś,
Miałaś długi, czarny płaszcz,
Ale to nieważne.
Pamiętam twoje oczy,
Które przyciemniały noc.
Byłaś coraz ciemniejsza.
Rozpływałaś się.
Duch!
Zjawa!
...

Trzeba było wracać.
Wszędzie był spokojny oddech,
A pośród nich spieszne kroki.
Czarne buty i trzepoczący płaszcz.
Chaos.
Bieg ku spokojnej toni,
Co odbija gwiazdy.
Przyjmij, utul płaczące dziecko.
...

Patrzyły się na mnie,
Kończy się nasza noc.
Jaśnieje...
Już niedługo.

środa, 15 maja 2019

Pani noc

Ściemniło się.
Powoli nadchodziła noc,
A była pięknie ubrana.
Tak, ta noc była bardzo piękna...
...

Niektórzy wychodzili jej
Na spotkanie.
Czarne garnitury,
A nieraz proste, falujące
Na wietrze łachmany.
Wiał wiatr, zdaje się,
Coś szeptał.
...

Potem była cisza...
Zostały tylko latarnie.
Pełno latarni
I pełno strug świateł,
Pamiątek niewiernych mężczyzn.
...

Ja zostałem,
Ktoś zawołał mnie z okna.
Piszę na pamiątkę,
Lecz rano, bo w nocy...
W nocy trzeba spać.

Stworzenie

Naraz stało cię ciemno.
Ktoś zasłonił niebo.
Pokrył je gwiazdami,
Lśniącymi dziećmi,
By swym śmiechem,
Wskazywały drogę.
I nie było już ciemno.
Nikt już się nie bał.
...

Wszyscy wyszli spod łóżka
I ze swoich hebanowych szaf.
Spojrzeli w górę
I zastanawiali się, kto to wszystko
Stworzył.
...

To teraz nieważne.
Teraz jesteśmy tu wszyscy.
Nie wiem, gdzie,
Nikomu nie chce się spać.
Będziemy szukali.
Bedziemy pytać i lecieć
Coraz wyżej, wyżej...
I będą śmiać się z nas gwiazdy.
Ale to jutro...
...

Tej nocy pójdę spać
Pod taką jedną śmiejącą,
Bo po prawdzie,
W szafie jest niewygodnie.
Jestem bardzo zmęczony.

Kierunek

Krakanie,
Zwiastun zachodzącego
Słońca, opuszczonych skrzydeł.
Później będzie coraz ciemniej.
Chłodniej...
Lecz teraz...
...

W dali majaczą rzędy ludzi.
Czarne, długie sznury
Wiją się, jak wielki, długi
Wąż do w dali majaczącego cielska.
Wielki, stalowy twór.
Dzieło ludzkich rąk,
Pochylonych głów.
Dzieło tak prostej potrzeby...
Kierunku.

Wskazywała im wschód i zachód,
Jak wielki kompas.
...

Niektórzy się na nią rzucili,
Ale bezskutecznie.
I tak, zrezygnowani, poszli w swoją stronę.
Zachodziło słońce
I każdy już wiedział, gdzie iść.