Translate

czwartek, 23 kwietnia 2026

Parasole

I jako na górze,
Tak w ukos, na dole
Przez wschód - na południe,
W zachód - parasole.

Z ulewy 
Po wichrów zawiłe włóczenia,
Pikując w promienie...,
Wnet runą do cienia.

Nad pchlimi domkami,
To nade fortece -
To mkną parasole, patrz!
Z nimi polecę.

Był taki, co upadł,
Złożony niedbale.
Co leżał po cichu...
I z nim poleżałem.

Był inny nad brzegiem
Łez wzbranym padołem.
Gdzieś musiał dopłynąć.
Gdzieś z nim dopłynąłem.

Parasol piorunem był
Spalon doszczętnie.
Zaś inny parasol był 
Drogi Królewnie,

Co tę, wybierawszy go,
Niby... mijałem.
To bujda, po cichu...
Wraz z nią wybierałem.

wtorek, 10 lutego 2026

...

Myśli, co skażone ciszy zapomnieniem
Straszą już - 
Pod wieczór - 
Po wieczność milczeniem -
Pchła to! Nic nie mogą. 
Nim słońce nam zajdzie,
Ktoś nas w jego świetle rozpozna i znajdzie.
...

czwartek, 8 stycznia 2026

🧄

Się zastanowiłem,
Qlue mając w tym wniosku -
Żem guzik jest więcej,
Niźli ząbkiem czosnku.

Wartością ten stoi
Jako dwa kwiatuszki,
Będąc między porem,
A nacią pietruszki...

Zaś wielkością swoją
Nie sięgając chlebka.
Rzodkwi co najwyżej -
Podobnie, jak rzepka.

A gdyby tak posmak
Nam zrównać do plotki -
Plotą z nim cebule,
Kolendry, szczypiorki...

Zaś to spiąć do świata
Większego, po prostu -
Więcej się nie jawię,
To ja - ząbek czosnku!

Balon

Pokój ma, dwie kuchnie, łazienkę i salon.
A latarnie wokół świecą, gdy mój Balon
Wznosi się ku ptakom, niby strzelon z procy,
Tak Balon mój niesie pęd przed oko nocy.

Krętą drogą lecąc przez wiatrów ustępy,
Jakoby przez góry, tak Balon zaklęty
Pędzi, niby rumak w dal nieustraszony
Kursem pstrym, co tyczą po niebie lampiony

Należne niebiosom. Błękitne obłoki
Przez granat się ścięły w fioletów otoki.
I nim go dostrzeże kto, nimże sam zaśnie,
Minie zimę z latem, noc ze dniem... 
I zgaśnie.

sobota, 3 stycznia 2026

Wiersz Zupy Pomidorowej do Pajdki Chleba (1965r. Grenlandia, tłum. własne)

Mało z Was, Drodzy, jeśli ktokolwiek słyszał, a o starej miłosnej historii dwojga wspaniałych Kochanków - zupy pomidorowej i leżącej nieopodal niedojedzonej z pośpiechu pajdki pszennego chleba, to podczas sławnej z dawna ewakuacji amerykańskiej bazy Camp Century, stacjonującej na Grenlandii, w 1965r. Zostawieni na pastwę osuwającego się nań lądolodu, czekając ostatnich chwil życia, to jedno zdołali zostawić po sobie - wiersz, a z nim obietnicę, że kiedyś, to choćby tam, w górze tudzież w innym życiu - odnajdą się na powrót, tym razem może na zawsze...

Wiersz Zupy Pomidorowej do Pajdki Chleba (1965r. Grenlandia, tłum. własne)

Lodem się ścięły naonczas sioły,
Szronem zasłane pióra i stoły.
Kędy ja trafię po drogach nieba,
Pomidorowa - bez ciebie - chleba?

A jako samej przypaść do smaku...
Jakże, kiedyśmy, jak w korcu maku
Złączeni niby liście do drzewa...
Za Tobą. Dokąd? Tam, gdzie potrzeba.

Choć parą będzie za mną herbata...
W parę się zmieni pragnienie świata.
Choćbym się parą stał, nic to nie da -
Dzielić nas w jednym, to w stu pogrzebach.
...

Wiersz następnie dramatycznie urywa się w połowie.

wtorek, 16 grudnia 2025

Własna działalność gospodarcza

Przedwiośniem w starym ogródku
Trzy deko - na sprzedaż - smutku.
I chłopiec, co na chwileczkę
Siadł, smarcząc weń, jak w chusteczkę.

Dziewczynka w połowie czerwca
Szarpnęła stary nóż z serca.
Tym smutek o głowę tracąc,
Za ogród prysła, nie płacąc.

Na święta w starym ogródku...
Trzy deko na miski smutku
I kotka z kotkami trzema.
W noc cztery były, w dzień nie ma.

Gdzieś kiedyś w jakimś ogródku 
Zabrakło na sprzedaż smutku.
Nie, cosik zostało na dnie.
Ba, więcej! Nie, nie zabraknie.

niedziela, 17 sierpnia 2025

O magicznych przedmiotach

Wieczorną porą gwiazdą palony
Mieni się most w tle,
Mienią lampiony.
Ścielą się ścieżką krętą po niebie,
Snując ku mojej cichej potrzebie...

Gdzieś nocną porą tłumy samotnie
W dal dojrzą gwiazdy w otwartym oknie...
Zeń gdzieś wypatrzy z okna niewielu
Samolot sercom słany z papieru. 
...

A z rannym słońcem i rosą,
To widząc człowiek, zaspany, boso,
Że dziw to, puści mimo uszu...
I zniknie gdzieś w kapeluszu.