Translate

piątek, 28 lutego 2020

Koło fortuny

W bitwie o sposobność podziwiania
Kolejnych wschodów- dzieł
Samego Boga- jakby powiedział teolog-,
Kradnę starcom jabłka.

Bóg w okularach

Nauczyłem się lecieć
Do Słońca-
Ćmiącej lampy Boga.
Gdy obleknie mnie noc,
Ja, ślepiec, spadając, nie chcę dotknąć
Ziemi.

Jak to jest być ptakiem?

Do małych domów
stających na rynku, wiatr
Przywiał parę
Całkiem nieużywanych szczudeł,
Cichnąc na zachętę.

Bezdomny

Zachód...
Słońce oparło się promieniem o na wpół
Spróchniałą gałąź.
Odleciały zeń ptaki,
Kracząc...

piątek, 21 lutego 2020

Nerwica natręctw

-Muszę wstać, odwrócić tę pierzynę guzikami
Do dołu.
-Przecież to wszystko jedno.
-Wiem, babciu, ale zawsze tak
Kiedyś robiłem.

Modlitwa chłopca

Mówiłeś, że jestem taki sam,
Jak wszystkie dzieci.
Ja chciałem być wyjątkowy.
Chciałem umieć latać i dosiadać
Tylko mi posłuszne lwy.
...

Potem modliłem się i błagałem
Choć o odrobinę normalności.
Bałem się lwów i tego, że przyjdą
Do mnie znowu, choć nigdy ich nie widziałem.
Może ich, tego wszystkiego nie było.
Może to historia, jakich opowiada się wiele
W przedszkolu na huśtawce, która
Zawsze wieczorem jest pusta.
...

Być może jestem za stary,
Nie mam pieniędzy na tym pieprzonym,
Jednostronnym, telefonicznym koncie.
Być może nie słyszysz.

Ktoś mi kiedyś powiedział

Gdzieś ktoś mi mówił,
A może sam o tym marzyłem,
Że, Jezu, za młodu potrafiłeś
Bawić się konikiem na biegunach
I prostą grzechotką.
Nucić piosenki i nie uważać na lekcjach
Religii, jak inni chłopcy,
Których wszędzie jest pełno.

Ty za młodu potrafiłeś pisać
I dodawać machinalnie pierwiastki,
I być doktorem prawa.

Ja do dziś tego trzeciego nie umiem.