Translate

środa, 9 lutego 2022

"Baśń o trzech braciach i królewnie"

Zapraszam Państwa, a to na przedsmak lepszej nocy, do zapoznania się z pierwszym, więc oczywiście i pełnym mankamentów materiałem Jesieniarii polskiej, stanowiącym recytację, tu w moim wykonaniu, jak się Państwo przekonają, nader frywolnej, co bywa mój Boże, liryki Aleksandra Fredry.


https://youtu.be/1ggzyndjCtY

poniedziałek, 7 lutego 2022

100.

Trochę o gofrze, Nowym Świecie i, w domyśle, o rudej staruszce, ale jest to wolny eksperyment takiego pisania. Zresztą szczerze zapraszam do czytania, a z przyzwoitości - dobrego wieczoru.

......
Jestem sam. Eh, to chyba najwłaściwsze słowa. Sam, sam, sam, a dzisiaj we śnie mój umysł śnił osobę, co ukradła z biblioteki 16 milionów rzeczy, i ma przez to długi. Co więcej, chciała na tych spłatę pożyczyć od jej brata żony...
Nieważne. Bo pamiętam, wcześniej jadłem gofra z Nutellą, słuchając do znudzenia tej samej, śliskiej już dla mnie muzyki, popijając ją gruszkowym cydrem.

Sam, wypadałoby bywać stale w otoczeniu siebie. Pukać do kogoś od spodu i patrzeć przez wizjer, nikt nie idzie. Gardzić rozmową ze staruszką, bo na rozmowie się skończy. W końcu jeść, jeść i jeść, i pocić się na siłowni.
I bzykać się w swoim świecie. I zaglądać do skrzynki pocztowej.

Idziesz spać, słyszysz jeszcze dzwonek tramwaju, bo chodzisz spać wcześnie. Sam, patrzysz w gwiazdy, dopóki nie zdasz sobie sprawy, robiłem tak, bo było to poetyckie. Mija północ, pełno ludzi idzie Nowym Światem. Idziesz, słuchając tej samej muzyki. I czuję się brudno, to na pewno przez wczorajszy cydr. Idę, że warto kręcić się wokół siebie, przy zamku zataczam koło. Już grubo po północy mijam tych samych ludzi, przechylam się coraz bardziej do przodu. Nigdy bym sobie na to naprawdę nie pozwolił, to musi być sen.

wtorek, 4 stycznia 2022

Słówko ostatnie na jesień

Zabierz mnie. 
W starej rakiecie zmarzły kwiaty, 
A przekwitły w dyszach.
Gdy ptaki zrywają się do lotu...
...

Pod maską auta gaśnie słońce
I czuć już pierwsze przymrozki.
Zabierz mnie.
Bo w mokrych, zaschniętych liściach 
Zgubiłem dziś czapkę i buty.

środa, 22 grudnia 2021

Co znalazłem w szafce introwertyka

Mój mały dzień, mój mały dzień...
On wleciał mi do głowy.
Podparł się o brodę
I zgubił pantofle.
...

I poklepał w plecy.
Padało za oknem i wcześnie 
Robiło się ciemno.
Mój mały dzień, mój mały dzień...
Czytaliśmy książkę, a on zaparzył
Herbatę.
I słuchaliśmy do białego rana
W ciszy tych samych piosenek.

sobota, 4 grudnia 2021

Rejs potomków Adama

"Czerwony sygnał,
Cień,
Jakby kobiecy.
Ot, kobieta. Kobieta.
Rzędy wyrazów pełnych kobiet.
Kobiet. Kobieta.
...

Kobieta. Kobiet."
...

Zielony sygnał. Opanowana sytuacja.
Kolejny dzień. 
Ogolił się, sprawdził wszystko
Zgodnie z protokołem...
Usiadł za sterami.
Leciał gdzieś, rakietą. Gdzieś tam,
Po kosmicznej głuszy...

Nocna zmiana w piaskownicy

"Nie zjedz wszystkich
Pierogów z serem.
Na kolację zupa ogórkowa."
...

I trzy duże, ogniste słońca, pod...-
Trampolina na piachu.
Łopatka i podróż na szczyt góry.
Ta rysuje się już na coraz to
Bardziej ciemnym niebie.

I zachód. Długi..., noc,
Wróciłem przed północą.
Mokry od rosy, zjadł jeszcze ciepłą
Zupę, położył się spać.

Ostatni akapit wiersza

Gdzieś tam, pod
Zachodzącym pod powiekę słońcem,
Widzimy rakietę...
Ta oddala się, jakby ptak,
Prosto w słońce,
I ciemnieje niebo.
...

To koniec.
Nie tak się pisze wiersze.
Spojrzysz w górę...,
Całkiem gołe niebo.
Wracasz... Nad tobą widziałem
Kilka pierwszych gwiazd.