Widziałem wiele świetlistych
Gwiazd,
A pod nimi duszę swą rozciągnęła
Pusta czerń.
Bezsensowne połacie ziemi.
Niczyjej, samotnej...
...
Mój świat,
Mój pejzaż duszy, mój umysł
Trawiony zimnymi graniami...
Nikt na nich nie postawi stopy.
...
Boją się, bo pośród łkającego
Księżyca widać pal.
A na nim wisielec o otwartych oczach.
Bezsenny.
Na jej widok ta ziemia niegdyś drżała.
Wszystko zalewały błękitne wody
Wołane co i rusz przez słońce.
...
To koniec, czasami przechodzę,
Patrzę, nigdy nie przegnije.
Zawsze ta sama, wpatrzona w gwiazdy.
Razem w nie patrzyliśmy.
I one, smutne, po nas pozostały.
...
Ale więcej nic nie powiem.
Aż tak daleko nigdy się nie zapuszczam.
Jest noc...
Nic już prawie nie widać.
I niech tak pozostanie.
Jeśli miałbym porównywać z czymś zapach miłości, porównałbym go z zapachem kwitnącej wiśni.
Translate
wtorek, 21 maja 2019
poniedziałek, 20 maja 2019
Zjawa
Widziałem cię,
Byłaś tak odległa.
Tak daleko,
Że mógłbym pomylić cię z niebem.
Nie, byłaś zbyt wyraźna,
Zbyt oczywista.
Przepraszam.
...
To wszystko inaczej wyglądało.
Już zaraz wschód, trzeba się
Spieszyć.
Jesteś tak daleko,
Zasłaniają cię gwiazdy.
Są coraz jaśniejsze,
A Ty.
Ty bledniesz!
Jest coraz gorzej.
...
Coraz dalej.
Idę, wybacz,
Niebo osnuło się dniem.
Wschodzi słońce.
Widzisz?
Wybacz, ale muszę iść.
Iść dalej.
Jak najdalej.
Do innych zakątków nieba.
Przepraszam.
...
Boję się.
Byłaś tak odległa.
Tak daleko,
Że mógłbym pomylić cię z niebem.
Nie, byłaś zbyt wyraźna,
Zbyt oczywista.
Przepraszam.
...
To wszystko inaczej wyglądało.
Już zaraz wschód, trzeba się
Spieszyć.
Jesteś tak daleko,
Zasłaniają cię gwiazdy.
Są coraz jaśniejsze,
A Ty.
Ty bledniesz!
Jest coraz gorzej.
...
Coraz dalej.
Idę, wybacz,
Niebo osnuło się dniem.
Wschodzi słońce.
Widzisz?
Wybacz, ale muszę iść.
Iść dalej.
Jak najdalej.
Do innych zakątków nieba.
Przepraszam.
...
Boję się.
Świat zły
Świat jest zły.
Już dawno przestaliśmy
Być zwierzętami.
Jesteśmy wcieleniem Boga,
Źli.
Morderstwo, zbrodnia.
To nasze słowa.
Nasze dziedzictwo.
Słyszysz mnie, czytelniku,
Nie warto być człowiekiem.
To nie brzmi dumnie,
Tak jak słowo Bóg,
Obdarte ze wszystkiego co dobre.
...
Słyszysz mnie, boże,
Patrz, co się z nami stało.
Jak upodobniliśmy się do ciebie.
Jesteś naszym dziedzictwem.
Jesteśmy źli, boże.
Ja jestem zły.
Codziennie, kiedy wyjrzę przez okno,
Widzę pozorne światło słońca.
My nie jesteśmy już naturą, boże.
Jesteśmy tobą
I skończymy tak jak ty,
Ale wtedy nic już nie pozostanie.
Już dawno przestaliśmy
Być zwierzętami.
Jesteśmy wcieleniem Boga,
Źli.
Morderstwo, zbrodnia.
To nasze słowa.
Nasze dziedzictwo.
Słyszysz mnie, czytelniku,
Nie warto być człowiekiem.
To nie brzmi dumnie,
Tak jak słowo Bóg,
Obdarte ze wszystkiego co dobre.
...
Słyszysz mnie, boże,
Patrz, co się z nami stało.
Jak upodobniliśmy się do ciebie.
Jesteś naszym dziedzictwem.
Jesteśmy źli, boże.
Ja jestem zły.
Codziennie, kiedy wyjrzę przez okno,
Widzę pozorne światło słońca.
My nie jesteśmy już naturą, boże.
Jesteśmy tobą
I skończymy tak jak ty,
Ale wtedy nic już nie pozostanie.
niedziela, 19 maja 2019
Ucieczka
Czuję chłód.
Jest mi coraz zimniej.
Łapię się ludzkich kożuchów.
Na chwilę,
Choć trochę ciepła.
Kradnę kapelusze.
Ciepło...
Widzicie, nie jestem wcale
Taki dobry.
Nie dam sobie zamarznąć.
Będę żył na przekór wszystkim.
...
Zanim mnie nie złapią
Złe siły za moje próby ratunku.
Bo widzicie, uciekłem Bogu.
Gonią mnie.
Nie jest mi zimno.
Kapelusz. Kożuchy...
Muszę się chować.
Muszę się przebierać.
Wstrętne zło i tak mnie rozpozna.
...
Ale ja jestem sprytniejszy.
Potomek Prometeusza,
Który się czegoś nauczył.
Nie wybrał ani zła, ani dobra.
Wstrętne oszustwo.
Uciekłem obu,
Ale tylko w wierszu.
...
Za oknem dopada mnie świat.
I Bóg, i diabeł, i ludzie.
Jest mi coraz zimniej.
Łapię się ludzkich kożuchów.
Na chwilę,
Choć trochę ciepła.
Kradnę kapelusze.
Ciepło...
Widzicie, nie jestem wcale
Taki dobry.
Nie dam sobie zamarznąć.
Będę żył na przekór wszystkim.
...
Zanim mnie nie złapią
Złe siły za moje próby ratunku.
Bo widzicie, uciekłem Bogu.
Gonią mnie.
Nie jest mi zimno.
Kapelusz. Kożuchy...
Muszę się chować.
Muszę się przebierać.
Wstrętne zło i tak mnie rozpozna.
...
Ale ja jestem sprytniejszy.
Potomek Prometeusza,
Który się czegoś nauczył.
Nie wybrał ani zła, ani dobra.
Wstrętne oszustwo.
Uciekłem obu,
Ale tylko w wierszu.
...
Za oknem dopada mnie świat.
I Bóg, i diabeł, i ludzie.
Odejście
Zachodzą ostatnie tykania
Zegara.
Wstrętny, zaraz stanie.
Po co denerwować się na
Coś martwego?
Cisza...
To już czas na mnie.
Muszę iść, kiedy akurat ciemno
I pada deszcz.
Już tu nie wrócę.
Idę tam, gdzie było już tylu.
Tak, na pewno nie wrócę.
...
Mam nadzieję, że nie spotkam
Tam ani jednego wszechmogącego.
A może będzie tylko cisza.
...
Byłyście piękne, gwiazdy.
Szkoda, że dzisiaj was nie ma,
...
Że muszę być sam.
Zegara.
Wstrętny, zaraz stanie.
Po co denerwować się na
Coś martwego?
Cisza...
To już czas na mnie.
Muszę iść, kiedy akurat ciemno
I pada deszcz.
Już tu nie wrócę.
Idę tam, gdzie było już tylu.
Tak, na pewno nie wrócę.
...
Mam nadzieję, że nie spotkam
Tam ani jednego wszechmogącego.
A może będzie tylko cisza.
...
Byłyście piękne, gwiazdy.
Szkoda, że dzisiaj was nie ma,
...
Że muszę być sam.
Wytchnienie
Chodź boże,
Popatrzmy na gwiazdy.
Obaj nie zgadzamy się
Ze swoimi poglądami.
Spójrz na tych ludzi.
Oni w ciebie wierzą.
Mają cię za kogoś dobrego.
Są jak poddani,
Jak chłopi, którzy zapomnieli,
Że są ludźmi.
...
Widzisz boże, ja nic nie mogę zrobić,
A ty i tak napawać będziesz się
Sukcesem.
To tragiczne, wiem.
Chodźmy popatrzeć się w gwiazdy.
Zawsze mnie to uspokajało.
...
Jeśli prawdą jest to, co mówią,
Zapewne po śmierci nie będę
Już ich widzieć.
I tak będziesz tyranem,
A ja optymistą, który cię nie uzna.
...
Ale na razie spójrzmy ku górze...
...
Spokojne nocne niebo.
Spokojne przestrzenie gwiazd.
Popatrzmy na gwiazdy.
Obaj nie zgadzamy się
Ze swoimi poglądami.
Spójrz na tych ludzi.
Oni w ciebie wierzą.
Mają cię za kogoś dobrego.
Są jak poddani,
Jak chłopi, którzy zapomnieli,
Że są ludźmi.
...
Widzisz boże, ja nic nie mogę zrobić,
A ty i tak napawać będziesz się
Sukcesem.
To tragiczne, wiem.
Chodźmy popatrzeć się w gwiazdy.
Zawsze mnie to uspokajało.
...
Jeśli prawdą jest to, co mówią,
Zapewne po śmierci nie będę
Już ich widzieć.
I tak będziesz tyranem,
A ja optymistą, który cię nie uzna.
...
Ale na razie spójrzmy ku górze...
...
Spokojne nocne niebo.
Spokojne przestrzenie gwiazd.
Rozrachunek
Boże, zgrzeszyłeś pychą,
Morderstwem, krwią.
I ja zgrzeszyłem.
Obaj jesteśmy grzesznikami.
Gdybym cię akceptował,
Pomóc mi by mógł byle ksiądz.
Boże, kto ciebie rozgrzeszy?
Kto wpuści cię do raju,
O boże, tyranie ponad prawem?
Zabójco niewinnych.
Boże, kto ciebie zbawi?
Kto się założy?
Może diabeł,
Pamiętasz? Sprawdzimy, ile jesteś wart.
Chyba, że przestaniesz w siebie wierzyć, boże,
Staniesz się jednym z nas.
Tak, my dawno przestaliśmy.
Dlatego to wszystko, boże.
Dlatego tu jesteś bezgrzeszny.
Dlatego jeszcze do ciebie mówię...
Tak jak oni.
Tak jak my wszyscy.
Morderstwem, krwią.
I ja zgrzeszyłem.
Obaj jesteśmy grzesznikami.
Gdybym cię akceptował,
Pomóc mi by mógł byle ksiądz.
Boże, kto ciebie rozgrzeszy?
Kto wpuści cię do raju,
O boże, tyranie ponad prawem?
Zabójco niewinnych.
Boże, kto ciebie zbawi?
Kto się założy?
Może diabeł,
Pamiętasz? Sprawdzimy, ile jesteś wart.
Chyba, że przestaniesz w siebie wierzyć, boże,
Staniesz się jednym z nas.
Tak, my dawno przestaliśmy.
Dlatego to wszystko, boże.
Dlatego tu jesteś bezgrzeszny.
Dlatego jeszcze do ciebie mówię...
Tak jak oni.
Tak jak my wszyscy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)