Translate

wtorek, 19 września 2023

Wiatry północno-wschodnie

W dole sto spraw zostałych - 
Splątane są i spalone. 
A w górze On jest (?) i deszcz. 
A jeszcze wyżej - już bez (jest). 
Jest jeszcze nasz lot balonem.

Więc... 
Więc zabierz mnie nim do...
"Wysoko, gdzie myśli są urodzajne,
Jak pola - ciche, zwyczajne..."
Do... 
"Niech się zakręcą w koło!
I niechże więcej nie bolą!
A niechby który z nich drzemie!
Niech palnie!
Z hukiem!
O ziemię!"
...

Palnęły. 
Przed nocą.
Wszystkie.
Te raz mi widziane, raz te całkiem bliskie.
I te, co płomienne za młodości czasy,
Palą dziś pola i lasy.

piątek, 7 lipca 2023

Do kierowców autobusów

To do was, którzy powrócicie
Do domów w przedporannym chłodzie...
Z wami jechałem w bladym świcie.
Z wami też wrócę o zachodzie.

To dla was, coście mnie widzieli,
Jakoby myszę na parkiecie, 
Której zszarzałe futro dzieli -
Brązowy daszek na kaszkiecie.

Jechałem z wami ku jesieni,
By zmrużyć oczy, niewyspany.
W lecie jechałem, w pęk promieni.
To, kiedy byłem zakochany...
...

To do was, którym w uszy miotam -
Że jadę z wami! Ile zdążę!
I jeśli znów się w kim zakocham...
I w tej miłości się pogrążę!

czwartek, 6 lipca 2023

Polany niezapominajek

Gdy wszystkie pójdą spać owady...
Gdy się ku nocy schylą łąki,
Tam o nas będą pleść ballady
Nieutulone w sen pająki.

Tam pszczoły w niezapominajkach
W cykaniu świerszcza, bzyku bąka
Wieść po nas niosą, jako w bajkach
Snutych w noc letnią ciepłych łąkach.

O śnie, tym, który nie powróci.
Że nocą myślisz - się przyśniło...,
A po nim dzień dla nas zanuci -
"Że sen to, dobrze, się skończyło!" 

Że po nas pójdą spać owady...
Tak samo w noc się schylą łąki,
By po nas mogli śnić ballady
Od śmiechów wspólnych po rozłąki.
...

Lecz...
I po nich pszczoły w letnich pąkach
Podobnych dziecka syte bajek -
Wieść niosą, czemu tu, na łąkach 
Polany niezapominajek...

środa, 5 lipca 2023

Bez tytułu

22. rok lotu na Marsa. Wszystkie przyrządy ustawione już na swoim miejscu, a zegary pokazują wciąż swą bladą zieleń na znak - u nas wszystko w porządku.
Słowem, jest też i bardzo nudno... 
Kartkując mętnym okiem młodzieńczy plan lotu, dojrzewam... Dojrzewam, mój Marsie... Wciąż przez wielokropki... Znam go już prawie na pamięć, dodałem niezbędne przecinki...
Jarając szluga w kosmicznym balkonie, rozmyślam nieraz o kosmicznych dupach, a orientując się, jak niegodne, bezczelne jest to określenie, jak brak w nim męskiego szacunku, budzę się zupełnie na gorszej planecie... 
Gdzie jesteś, mój Marsie?
Mój Marsie...
Mój planie lotu...
Czym prędzej biegnę po lektury Lema, to żeby odchamieć, na powrót kierując się ku...
"Powrót z gwiazd"
"Eden"
I tyle w nich neologizmów...!

Ach, mój Drogi Marsie, to do Ciebie, nie możesz być aż tak daleko...

czwartek, 29 czerwca 2023

Mój widok z tarasu

Na granicy z lipcem
Czerwcowego nieba
Idzie dostrzec gwiazdy...

Własne, a jak bliżej,
Że już, już masz dotknąć...
...

Wyostrzasz wzrok tylko... -
Papierowe gwiazdy
Wiszą na bibułce.

środa, 28 czerwca 2023

Przemyślenie w zachodzie księżyca

Gdzie falują chmury, w nich jestem.
Jestem, mijam się z poświatą
Nieba przed porankiem...
I ląduję w rogu.

Nieszczerze wątpię...
Tylko powątpiewam!
Na końcu w nikogo nie wierzę.
...

Gdzie się często chmurzy -
Tam jestem. 
Wystawiam język, jak smakuje deszcz,
Boże,
I wracam z powrotem do siebie.

poniedziałek, 23 maja 2022

Tchórz

Dziennik pokładowy nr 63 - minęliśmy jakieś niepokojące cienie nad łóżkiem..., prawdziwa miłość bez "ą" i pasję do chińczyka, takiej gry planszowej. Powstało trochę wierszy o rakietach i o zachodzącym słońcu... Teraz idę spać.

Mijają lata, księżyc, wschód..., a dzisiaj był z lekka bardziej różowy. Południe, chmury. Deszcz... Potrąciłem psa. Wieczór. Noc..., obejrzałem prawie wszystkie filmy.

Kolejny wyzuty dzień... Jak co dzień, puste wielokropki..., praca. Nie jestem już bezrobotny. Dom, dzieci..., dom, od niechcenia..., I praca, rytmiczny but za butem - kropka. Noga za nogą..., do taktu - stop - światła. Stukają parasole, po kropce. Padał dzisiaj śnieg.
...

Znudziłem się tym. Nie uciekam już za często w światy sklecone z wyobraźni. To samo. To samo. Ręka, noga, słuch. Oczy. Machanie. Wszystko to machanie, chwytliwe hasło świata. Machasz, a dziś machałem wcale dobrze, byłem "fajnym człowiekiem". Jakże się Pani dzisiaj zmachała... Jak tylko się zamachnę! Machaj żesz szybciej! Machu, machu, mach! Machajka. Machina. Machinacje. Macho - on też macha, tylko trochę lepiej. I wszyscy dzisiaj jakoś tam machaliśmy.

Uczucia, emocje, a byle te lepsze. W istocie, te mnie jeszcze nie znudziły. Ale tak ich mało. Te prawdziwe, patrzysz..., być może nie było to warte... Boże, gdybym mógł, chciałbym czuć cały czas, potem przekonać się... - wcale tak nie chciałem! Wolałem raz, a dobrze. Jeden prawdziwy raz, nie zdążysz się znudzić.
...

"Istotnie, sądzi Pan, że życie jest aż tak nudne?" Tak, właśnie tak, tak właściwie to tak właśnie sądzę, nie inaczej. "Życie ma wiele pięknych atrakcji, powinien sobie Pan znaleźć jakieś atrakcyjne hobby. Jest przecież tyle kobiet, sporty wodne. Nie każde machanie musi być takie samo. A i uczucia inne." Można się upić. "To też rodzaj machania, zaprzecza Pan swoim ideałom." A Pan miał mi pomóc. "Może medytacja, inne wymiary, nirwana... Bo tak dojdziemy, że tylko śmierć Pana wyswobodzi z nudy." Boję się śmierci, to nie wchodzi w grę. "Nonsens, Pan się boi jej stale tak samo, cichutko, po trochu. Jak myszka. To także nudne. Niechże się Pan jej zaboi raz, a porządnie. To coś, jak ta Pańska teoria miłości." 
...

Nie, nie, no przecież. Jest mi tu wygodnie. Bo lubię przewidywalność. A gdy tylko zniknie, tym bardziej przypominam sobie - lubię przewidywalność. Niech tego znowu nie zapomnę. Lubię przewidywalność. To nudne. Ach, jakie to strasznie złe, i jakie nudne. Że lubię...