Translate

środa, 28 czerwca 2023

Przemyślenie w zachodzie księżyca

Gdzie falują chmury, w nich jestem.
Jestem, mijam się z poświatą
Nieba przed porankiem...
I ląduję w rogu.

Nieszczerze wątpię...
Tylko powątpiewam!
Na końcu w nikogo nie wierzę.
...

Gdzie się często chmurzy -
Tam jestem. 
Wystawiam język, jak smakuje deszcz,
Boże,
I wracam z powrotem do siebie.

poniedziałek, 23 maja 2022

Tchórz

Dziennik pokładowy nr 63 - minęliśmy jakieś niepokojące cienie nad łóżkiem..., prawdziwa miłość bez "ą" i pasję do chińczyka, takiej gry planszowej. Powstało trochę wierszy o rakietach i o zachodzącym słońcu... Teraz idę spać.

Mijają lata, księżyc, wschód..., a dzisiaj był z lekka bardziej różowy. Południe, chmury. Deszcz... Potrąciłem psa. Wieczór. Noc..., obejrzałem prawie wszystkie filmy.

Kolejny wyzuty dzień... Jak co dzień, puste wielokropki..., praca. Nie jestem już bezrobotny. Dom, dzieci..., dom, od niechcenia..., I praca, rytmiczny but za butem - kropka. Noga za nogą..., do taktu - stop - światła. Stukają parasole, po kropce. Padał dzisiaj śnieg.
...

Znudziłem się tym. Nie uciekam już za często w światy sklecone z wyobraźni. To samo. To samo. Ręka, noga, słuch. Oczy. Machanie. Wszystko to machanie, chwytliwe hasło świata. Machasz, a dziś machałem wcale dobrze, byłem "fajnym człowiekiem". Jakże się Pani dzisiaj zmachała... Jak tylko się zamachnę! Machaj żesz szybciej! Machu, machu, mach! Machajka. Machina. Machinacje. Macho - on też macha, tylko trochę lepiej. I wszyscy dzisiaj jakoś tam machaliśmy.

Uczucia, emocje, a byle te lepsze. W istocie, te mnie jeszcze nie znudziły. Ale tak ich mało. Te prawdziwe, patrzysz..., być może nie było to warte... Boże, gdybym mógł, chciałbym czuć cały czas, potem przekonać się... - wcale tak nie chciałem! Wolałem raz, a dobrze. Jeden prawdziwy raz, nie zdążysz się znudzić.
...

"Istotnie, sądzi Pan, że życie jest aż tak nudne?" Tak, właśnie tak, tak właściwie to tak właśnie sądzę, nie inaczej. "Życie ma wiele pięknych atrakcji, powinien sobie Pan znaleźć jakieś atrakcyjne hobby. Jest przecież tyle kobiet, sporty wodne. Nie każde machanie musi być takie samo. A i uczucia inne." Można się upić. "To też rodzaj machania, zaprzecza Pan swoim ideałom." A Pan miał mi pomóc. "Może medytacja, inne wymiary, nirwana... Bo tak dojdziemy, że tylko śmierć Pana wyswobodzi z nudy." Boję się śmierci, to nie wchodzi w grę. "Nonsens, Pan się boi jej stale tak samo, cichutko, po trochu. Jak myszka. To także nudne. Niechże się Pan jej zaboi raz, a porządnie. To coś, jak ta Pańska teoria miłości." 
...

Nie, nie, no przecież. Jest mi tu wygodnie. Bo lubię przewidywalność. A gdy tylko zniknie, tym bardziej przypominam sobie - lubię przewidywalność. Niech tego znowu nie zapomnę. Lubię przewidywalność. To nudne. Ach, jakie to strasznie złe, i jakie nudne. Że lubię...

czwartek, 28 kwietnia 2022

Ogórek

Wiesz, to by było tak, wsiadasz do niebieskiego Jelcza 043 i jedziesz w słońcu bijącym w przednią szybę po tych wszystkich światach, stanach emocjonalnych... Mógłbyś powiedzieć, że będą to zapewne nieziemskie widoki. Nic bardziej mylnego. Spodziewam się zupełnie ziemskich krajobrazów. Spodziewam się zobaczyć Wielki Kanion, spalone teksańskie równiny i wilgotne lasy... Będziemy się snuć i oglądać. A jedyne, co zostanie nam spoza wyobraźni, to niekończące się pieniądze na olej.

sobota, 16 kwietnia 2022

Rozmowy w wyobraźni

Moje idealne
Trwają godzinami.
Te ciągle pierwsze -
Jedyne, prawdziwe...

Kończą o zachodzie,
By trwać przed północą...,
Rozpocząć znów rankiem
I pleść do południa.

Śpiewają, to tańczą,
To robią na drutach!
I, gdzie ja, odchodzą 
W mej czapce i butach.

niedziela, 27 lutego 2022

Deszcz meteorytów

Wiedziałem, on
poszedł na przeszpiegi.
Zabrał parasol
I już go nie ma.

Uciekł rakietą w porze
Nocnej, w grudniu,
I badał lornetką.
W południe zapomniałeś wziąć leków,

Spadająca gwiazdo,
Mój meteorycie...

sobota, 26 lutego 2022

Miłość, kropelka nektaru

Nie zabiję się.
Mam syndrom sztokholmski.

"Bilet w jedną stronę 
Z datą trzytysięczną".
Z kanapką na drogę,

"Patrz, piękne widoki".

Choć stale to powtarzasz.
"Jesteś tu, jesteś i jesteś."
A one męczą i męczą...

Szczęśliwy koneser sztuki

W tramwaju.
Przy blasku świec 
W Bukareszcie...

Spytałaś, "Czemu?".
Dla tkliwych książek.
W maju, w szczęściu,
W cierpieniu...
I w zimne grudniowe noce,

Kiedy Bóg późno wstaje.
Pociąg nad ranem turkoce,
Wbiegamy doń bez biletu.