Translate

niedziela, 21 listopada 2021

Facet ze starej daty

Mój dom to
Czerstwy chleb na kolację
I okruszki na czystej koszuli.
I, Boże, jestem zakochany!

Mój dom- rakieta w nocy
I seledynowe tarcze trzech
Prędkościomierzy.

Paliwo.
Zapłon.
...

Na nocą kreślonych szczytach
Został stary dziad...,
Kiwnął się w fotelu, skręca papierosa.

sobota, 20 listopada 2021

Światłocień i ciemne niebo

W miękkiej części świata
Całkiem, o północy
I pod gasnącą pod niebem latarnią...

Gdzieś tam przeleciał
Podarty wierszyk o miłości,
Wcale rymowany.
I miałem tylko jeden kaszkiet,
brązowy i w beżową kratkę.
...

Zapiał kogut jakby i jakby
Zapiał z nieba...
Spomiędzy w dali rosłych
Krzaków, wschodziło już drobne tylko
Światło, rzucające cienie...

poniedziałek, 8 listopada 2021

Na chwilę przed wschodem słońca

W istocie,
Noc, jakby zwykła noc tylko,
Noc listopadowa.
I buty zostawione na dworze.
I zmarznięte pranie.

A ja... mam radę, mój przyjacielu.
Schowaj buty do domu,
Bo rano marznąć ci będą stopy,
Gdziekolwiek byś się nie udał.
...

W końcu noc tylko, zwykła noc,
Noc listopadowa.
Rozszczelnione okno,
Gniazdo jaskółki w środku.
Podręcznik po rosyjsku
Przy zimnej wodzie na kawę.

niedziela, 10 października 2021

Drogi oświetlone nocą

Przy drogach pod ciemniejącym przed nocą kolejną niebem, rosły rzędem długie drzewa. Coraz dłuższe, jako że noc szła, w istocie, zdawały sięgać gwiazd. Te tliły się już gdzieniegdzie i wystawał księżyc... Była cisza. Ktoś szedł nocą, godny strachu, przygarbiony i długi, że tylko blask latarni odnajdywał zapadniętą po pracy twarz spod skórzastego kaptura. I było można już iść "na spokojnie".
Było zimno. A zimna była szczególnie rosa. Przed domem rozmawiały chyba dwie osoby, nie słyszałem o czym. A w oknach paliły się światła, poruszały się znikąd firanki, ktoś przechodził...
A na zewnątrz paliły się też szczególnie skupione w tym miejscu latarnie. I było mi tam znacznie cieplej.
Na chodniku leżało jeszcze pięć złotych, to prawie tyle, ile potrzeba na powrót "pierwszym rannym" do domu...

wtorek, 5 października 2021

Staruchy

Spójrz więc na taką koncepcję... Oto mamy zgrzybiałego dziada, siedzącego w starym, płowym garniturze na swym pochyłym już, lecz tylko jego, widać było to zupełnie, bujanym fotelu. Ten nie ruszał się stąd, toteż cuchnął od niego cały ciemny i brudny pokój. Zresztą on sam z tego też w ogóle nigdy nie wychodził.

A żył następująco, całe swe życie przesiedział, ot tak, bujając się tylko, z tym, że jeszcze pisał. I tworzył. A tworzył rozmaitych...- i wielkich, ale i też małych. W ogóle najróżniejszych. Wkładał im w usta własne ideały i żył... Żył tak nimi w napisanym uprzednio świecie, jakby w domku dla lalek, jak mała dziewczynka. Był, w istocie, dziecinny. I tak przeżył to, czego mógłby pozazdrościć niejeden uczestnik tych zdarzeń, być może miał talent pisarski. Przeżył tyle, że aż żal czytelnikowi byłoby kłaść się spać. Podejrzewam, że i sam starzec cierpiał na bezsenność.

Aż gdy dostał w swych późnych latach parkinsona, wygłodzony, z braku możliwości ruchu piórem (skąd w ogóle do tej pory czerpał kartki i atrament?), począł jedynie marzyć. I tak marzył, a marzył o tym, co frywolne, święte, co uświęcone i zupełnie bez sensu. Co doczesne i co poza wykraczające. O seksie, o przelotnych romansach i o tiarze papieskiej... A śniąc, choć cały czas miał zamknięte oczy, więc i nie wiadomo, gdyby kto do niego zajrzał, czy spał, czy nie spał w zasadzie, w równe swym książkom dawnym i dziennym obecnie jedynie majakom udawał się światy.

I tak umarł w końcu, jakby wiecznie śniący, z zamkniętymi oczyma, w płowym garniturze i w brudnym, zaczadzony pokoju. Na fotelu bujanym, pochyłym, ale nigdy się nie zarwał...- w istocie, staruszek był bardzo chudy.

środa, 29 września 2021

Wizyta po latach

Na tle Marsa
Widać było Ziemię...
...

A bliżej...,
Całkiem bliżej kilka rakiet 
W hangarze.
Jakby wejść, było echo.
"Podręcznik pierwszego lotu"
I walające się zewsząd 
Już dawno za małe buty.

Wziąłem je wszystkie ze sobą.
I oddałem bratu.

Czarna dziura

Było też radio-
W wielkim statku 
Pod gwiazdą...
Na ciemniejszym niebie.
...

Żadnych szumów.
Cisza..., jaka bywa w kosmosie.
Było całkiem zmrożone.

Odbiło się jeszcze 
Od zegara z wczorajszą godziną.
Wyleciało, dalej...-
Do samiutkich gwiazd.