Translate

czwartek, 1 maja 2025

Wyznanie rasisty

Jest fajnie...,
Kiedy myśli swe, troski powierzyłem sarnie.
Żadna inna gdyż, jak ta, i krztę choćby blisko
Nie była, jak ja jestem i sam też, rasistką...

Choćby i lis w lesie, koza nad przepaścią...,
Nikt, jak my gardzimy, gardzi inną maścią.
No nikt!
I widok jej, budząc złość najdalej skrytą,
Zaciska mą pięść, jej podwija kopyto!

Gdy nas zbija smutek, wniwecz drąży trwoga,
Rasizm nas roznieca, zgodnie z wolą Boga.
Bo i prawda stoi, co pod spodem, nisko,
Że i Bóg po cichu sam też jest... rasistą.
A nie jest?

Przez góry w niziny, z południa do cienia
Ja szukam kobiety, ta szuka jelenia...,
Co by wespół z sobą, niby świętym wzorem,
Toczyć w świat batalię z odmiennym kolorem.

wtorek, 29 kwietnia 2025

Miłość w kosmosie

Liści wiatr omiot dźwięk prozaiczny
Z gwiazdy odmienił w statek kosmiczny.
Ten, co by idąc w smutku lasami,
Dojrzeć pociechę między chmurami.

Z liśćmi wiatr smugą, z promieniem wiosny - 
Serce kolorem powziął radosnym,
By codzienności na "Bywaj!" głucho
Machać, u boku w kosmos mknąc z UFO...

By, nime wspomnień noce udręcze
Zbolałe serce, niby pajęcze 
Powezmą sieci, nim gwiazdy zgasną -
Trzymać swą dłonią... dłoń trójpalczastą...

Modlitwa do Betelgezy

Rozwiązał krawat,
Rozpruł guzik...
I też, że ludzie w Ciebie nie wierzą...,
Och..., Betelgezo!

Ciżby spojrzeniem kłując przestworza,
Zniżonym granią twa łaska spłynie...
W zdrowie nam, pokój - od gór po morza -
Nasz Nadolbrzymie!

Nasz Nadolbrzymie..., 
Zmęczonym spokój owionie dusze,
Patrzące w ciemnię, Twoja korona,
Z rdzawej pustyni przez morskie głusze,
Świetli Oriona!

O, Najjaśniejsza nade gwiazdami,
Żaru purpurą tlij serca zlękłe,
To choćby gnały za Jezusami,
Na lata świetlne...

I to, że wiara w Ciebie nie minie,
Olbrzymie...!
Olbrzymie!
Tym, co pokotem przed Tobą leżą,
Och..., Betelgezo!

czwartek, 13 marca 2025

...

Raz to się z cicha pęk zaczyna,
Raz się zapętli w przeddzień lata.
(A raz...) Na skrzydłach leci, raz inny pływa
Na drugą półkulę świata.

A raz się liśćmi omiecie,
Przeplącze w pajęczej rosie.
Biegnąc, raz potknie się, uchem zaplecie
W las mknącym, ulotnym głosie...

...But przyjdzie raz z ziemią sklecić.
Przelecieć ciepłe krainy.
To raz w noc przyjdzie drogę rozniecić 
Latarnią w środku zimy.

środa, 11 grudnia 2024

Jeż

Bezcelowo krążąc po świata bezbrzeżach,
Wpadłem na znanego mi z lat wielu jeża.
Tenże, miast jabłko nosić w drogę żmudną,
Nadział jako maszt te, i płynął żaglówką.

Zanim krzyknę "Hejże!", wpierw łapę podnosi.
Przykłada do ust, w znak, że o głos mnie prosi.
"Cóżem źle postąpił, że cię teraz dziwię,
Wszakże robiąc tyle, com mówił przy piwie?"

Nimże skonkludował, tak mi w trzewiach stęka,
Nimem mrugnął okiem - dziób mam już z gołębia.
W chwilę jużem cały szarym piórem rosły,
Skrzydłem ściągam kaszkiet, ptasie pusząc wąsy.

A nim się świat wkoło skąpał w nocnym cieniu,
Patrzyłem nań, siedząc na jeżym ramieniu.
Patrzyłem, gruchając piosnkę przy fal wtórze
Do białych gołębic, co leciały w górze.

wtorek, 10 grudnia 2024

O zimie i czemu nadeszła (inspirowane Lublinem)

Przedednia porą promień radosny
Zrazu przeleciał środkiem wiosny,
Dzieląc na poły granią czerwieni
Lato od słoty szarej jesieni.

Pewnego razu, późnego czasu
Widziałem jesień na skraju lasu.
W koronach róże schnięte, a głębiej
Weń po gałęziach szare gołębie.
...

Raz jeden w świecie, przy końcu roku -
Zda mi się - ciepło czułem po zmroku.
Widziałem, nimże odeszła z rana,
Trzy białe koty na jej kolanach.

niedziela, 3 listopada 2024

Półmroki

Wieczorne niebo tkane szafirem
Półmroki plotą bezkreśnie.
Siorbię herbatę laną z imbirem..., 
Wspominam z lipca czereśnie.

Zeń strużka pary, wiatr nim ją zmiecie,
Przeplącze nitki deptaków.
Przed wschodem kilku nas braknie w świecie...
Przed wschodem ubędzie ptaków.

Uschnięte liście, błękitny kamień,
Kilkaset pestek pod drzewem.
O stosik wierszy oparte ramię...
Pod pełnym szafiru niebem.