Translate

czwartek, 8 stycznia 2026

🧄

Się zastanowiłem,
Qlue mając w tym wniosku -
Żem guzik jest więcej,
Niźli ząbkiem czosnku.

Wartością ten stoi
Jako dwa kwiatuszki,
Będąc między porem,
A nacią pietruszki...

Zaś wielkością swoją
Nie sięgając chlebka.
Rzodkwi co najwyżej -
Podobnie, jak rzepka.

A gdyby tak posmak
Nam zrównać do plotki -
Plotą z nim cebule,
Kolendry, szczypiorki...

Zaś to spiąć do świata
Większego, po prostu -
Więcej się nie jawię,
To ja - ząbek czosnku!

Balon

Pokój ma, dwie kuchnie, łazienkę i salon.
A latarnie wokół świecą, gdy mój Balon
Wznosi się ku ptakom, niby strzelon z procy,
Tak Balon mój niesie pęd przed oko nocy.

Krętą drogą lecąc przez wiatrów ustępy,
Jakoby przez góry, tak Balon zaklęty
Pędzi, niby rumak w dal nieustraszony
Kursem pstrym, co tyczą po niebie lampiony

Należne niebiosom. Błękitne obłoki
Przez granat się ścięły w fioletów otoki.
I nim go dostrzeże kto, nimże sam zaśnie,
Minie zimę z latem, noc ze dniem... 
I zgaśnie.