A latarnie wokół świecą, gdy mój Balon
Wznosi się ku ptakom, niby strzelon z procy,
Tak Balon mój niesie pęd przed oko nocy.
Krętą drogą lecąc przez wiatrów ustępy,
Jakoby przez góry, tak Balon zaklęty
Pędzi, niby rumak w dal nieustraszony
Kursem pstrym, co tyczą po niebie lampiony
Należne niebiosom. Błękitne obłoki
Przez granat się ścięły w fioletów otoki.
I nim go dostrzeże kto, nimże sam zaśnie,
Minie zimę z latem, noc ze dniem...
I zgaśnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz